By wiedzieć więcej.

Sprężarka śrubowa i me alter ego

Sprężarka śrubowa i me alter ego

Wena człowiecza jest w mocy od czasu do czasu zdziałać najdziwniejsze harce. Czasem człowiek nie jest w stanie sobie przedstawić jak prekursorskie kwestie przychodzą do głowy. Kiedy dołożymy do kompletu pomysły, tworzące się w głowie w trakcie snu, to zaczyna się nam coś, na co nie ma żelaznej prawidłowości. Dlaczego takie wstęp? A, albowiem każdego zamierzam przygotować na to, co za chwilę będzie na nich wyczekiwać. Uwierzcie mi, że różne sytuacje w swym życiu przechodziłem, lecz jeszcze ni razu nie byłem powietrzem, na dodatek sprężonym. A już na pewno nie kojarzę faktu, żebym był w samiuśkim środku urządzenia, jakim jest sprężarka śrubowa.

Oczywiście nie ma nigdy tego złego, bo choć sen to ulotna kwestia, to dzięki takiemu dziwacznemu doświadczeniu umiałem zapamiętać co nieco z budowy wyróżnionego urządzenia. Wprawdzie jeszcze mi troszkę pozostaje, żeby na czole umieścić sobie „serwis sprężarek śrubowych”, jednakże nauczyłem się chociażby tego, iż kompresor śrubowy pracuje na zasadzie współpracy dwóch, zazębiających się wspólnie śrub, jakie, im lepiej przylegają, tym wyższe ciśnienie potrafią stworzyć. Sądzę, że jest to już coś, gdyż wcześniej nie miałem jakiegokolwiek pojęcia i wiedzy o tym ogólnym procederze.

Mimo, że trafiają się bezolejowe, to ja posiadłem wątpliwą przyjemność udzielać się, a konkretnie moczyć się właśnie w tym, w jakim tegoż było pełno. A więc, po pierwsze próbowałem nie topić się w tej całej zawiesinie olejowej, a równocześnie starałem się unikać tych przerażających śrubek, jakich celem było jak najszybsze przemielenie mnie. Uwierzcie, iż podobny sen to prawdziwa mara, dlatego też kompresor śrubowy to coś, czego unikam dziś jak ognia.